Czy uda się porozumieć pomiędzy stowarzyszeniami (ZG/ZZ)TKKF, a tym samym postawić krok w dobrym kierunku.

Gdańsk, dn. 13.01.2018 r.

 

 

 

Najważniejsze porozumienie między organizacjami wywodzącymi się z tego samego środowiska kultury fizycznej, aby udało się postawić pierwsze kroki we właściwym kierunku. Dobrze zdefiniujmy problemy, określmy warunki i jasno analitycznie wyjaśnijmy oczekiwania, które powinny stanowić o sukcesie. Dialog należy nieźle przygotować, przemyśleć zasoby i sprawdzić najpierw teoretycznie – symulacyjnie, a następnie w praktyce, jak może funkcjonować i czy w ogóle jest potrzeba jego istnienia, moim zdaniem TAK. Bo umiejętność twórczego negocjowania to przede wszystkim dochodzenie do rozwiązań dających satysfakcję i perspektywy rozwoju wszystkim - zgodnie z dobrze rozumianą ochroną własnych interesów i poszanowaniem interesów innych. Tak naprawdę, ten czas się kończy i może go następnie zabraknąć na określenie dla TKKF nowych wyzwań jakie stoją przed nami. A przecież to głównie na naszych kompetencjach i na tych doświadczeniach i konkluzjach pozwoliło nam przez ostatnie 60 lat się opierać. Chcielibyśmy dalej swoją działalność i prace -przy pomnożeniu wszelkiego dobra przez najbliższe lata móc w zgodzie kontynuować.

 

Szanowni Koledzy, Przyjaciele.

 

Musimy sobie pewne sprawy wyjaśnić aż do bólu, nawet gdy są one bardzo przykre, bo w innym razie możemy zapomnieć „o uzdrowieniu TKKF” i skierowaniu go na właściwe tory. Mamy obowiązek także zadać pytanie, czy jest w nas jeszcze WOLA i siła do naprawy tego co ostatnimi laty zostało (podejrzewam celowo - z chęci wybiórczego lub partykularnego zysku) zepsute. Nie mogę nawet przypuszczać, że Zarząd pod kierownictwem Jerzego K. był aż tak bardzo oczarowany jego wdziękiem i elokwencją, że nie zwracał uwagi na nieprawidłowe zarządzanie organizacją, Także nie mogę podejrzewać ww. o brak kompetencji ? O ile wystąpił problem kosztów sądowych przy ew. próbie „odebrania” Sierakowa z rąk ZZ, można było rozwiązać to uczciwymi negocjacjami, składając właściwy wniosek o zwolnienie z kosztów. Jako klienci/TKKF, nie mieli pieniędzy na opłacenie adwokata/ew. kancelarii, a jednak nie skorzystano ze zgłoszenia przez Ryszarda swojego toruńskiego mecenasa. Efekt? Jerzy K. zakłamał wszystkich (nawet nie zdradził, że wcześniej umawiał się z ZZ na pewne warunki?), a Członkom Zarządu przekazał, że „jego kancelaria” z którą współpracuje nie żąda uiszczenia opłat wstępnych „od niego” i poprowadzi sprawy ZG TKKF, lecz jego zdaniem wymagało to właściwego umocowania jego osoby. Dlatego osoby, którym się taki układ nie podobał nie weszły po Walnym do nowego Zarządu. - Do tego w jakiś sposób próbował je dyskryminować i pomniejszać.

Jak wiemy Jerzy K. współpracował z częstochowską spółdzielczością mieszkaniową i pewnie tam poznał witaną z otwartymi rękami kancelarię klonowskich sp. z o.o. w większości z pewnością świadczącą u. odszkodowawcze czy windykacyjne.  - Ja i kol. Stefan ostrzegaliśmy, że to pociągnie za sobą daleko idące skutki. Sprawy, które mogłyby być obsługiwane bezpośrednio przez adwokatów przy podpisaniu umowy będą miały być może pazernego pośrednika w postaci Spółki odpowiadającej tylko do małej deklarowanej kwoty. Nie chciał także przestawić negocjowanej umowy i jej kosztów. - Tam, gdzie są tajemnice w organie kolegialnym, nie ma zasad etyki, nie ma skrupulatności, jeśli chodzi o zasady rozliczania z klientem czy w domyśle prowizji od prowizji. Tam wreszcie, gdzie organizacje często nie posiadają nawet ubezpieczenia od takich zdarzeń związanych z działalnością prawniczą  umawianie się na success fee może być okupione utratą z pola widzenia interesu TKKF. I tak też się stało, bo musiało się tak stać.

-  Dostrzec to można najwięcej w branży nieruchomościowej, a wiadomo Sieraków był łakomym kąskiem do przejęcia, myślę także przez - jak się wtedy mówiło, powoływanej fundacji rzeczonej „Kancelarii sp. z o.o.”. Pośrednicy, którzy pracują na podstawie wynagrodzenia prowizyjnego, robią wszystko, by doprowadzić do transakcji, nie walcząc o uzasadniony interes ekonomiczny swoich klientów w tym wypadku naszego TKKF. Podsumowując krótko: liczył się deal. Prawdopodobna zmiana zasad etyki nie może narażać klientów na takie ryzyko więc niewygodnych członków się pozbywa, więc też nie ma kłopotliwych pytań i raportów.

A przecież wiemy, że w Unii Europejskiej tylko wpisany na listę adwokatów będzie mógł świadczyć swoje usługi w kancelarii indywidualnej - mówimy o kancelarii (nie tej mylnej w nazwie ”kancelaria Klonowski Sp.z o.o.”), w zespole adwokackim, spółce jawnej, spółce cywilnej, spółce komandytowo-akcyjnej, spółce komandytowej lub spółce partnerskiej. Natomiast prawnik, który jest wpisany na listę radców prawnych, może wykonywać stałą praktykę w ramach stosunku pracy, na podstawie umowy cywilnoprawnej, w kancelarii indywidualnej, spółce jawnej, spółce cywilnej, spółce komandytowo-akcyjnej, spółce komandytowej lub spółce partnerskiej.

Jest to ujednolicone rozwiązanie prawne dotyczące świadczenia usług prawnych w Polsce. Problem polega bowiem na tym, że przepisy ustawy - Prawo o adwokaturze, ustawy o radcach prawnych, ustawy o rzecznikach patentowych oraz ustawy o doradztwie podatkowym przewidują dodatkowo możliwość prowadzenia działalności gospodarczej przez prawnika zagranicznego również w formie spółki komandytowo-akcyjnej. - A „Kancelaria” posługiwała się dodatkowo w nazwie „Międzynarodowa”.

 

 Pisałem do Was e-maile nie raz nie dwa, choć kiedyś Jurka K. tak samo jak większość uważaliśmy za fajnego faceta, aczkolwiek nie był to mój kandydat na prezesa o czym dobrze zorientowani wiedzą. Tak samo jego strategia” uzdrowienia” TKKF była b. pokrętna i nie trzymała się kupy.  Nie dawał mu także rekomendacji Śląski  TKKF. Zwracałem na to oficjalnie uwagę na spotkaniach wraz z Stefanem. Szkoda Koledzy, że schowaliście głowy w piasek, dziś nie będzie łatwo i nawet wielkie chęci Mieczysława D. i zdecydowane próby prezesa Jacka mogą nie wystarczyć, ale jestem dobrej myśli. I moja cała nadzieja wiąże się z prośbą o podjęcie wszelkich działań, o właściwe negocjacje i próbę pojednania, która będzie zmierzała do przestrzegania prawa   i dalej spełniania naszej misji. Istnieje poważna obawa, że obecnie dyskutowane działania pozbawione są Planu i Strategii oraz niedoceniania naszych kolegów z ZZ TKKF, którzy doskonale działają i mają ogromne osiągnięcia programowe, organizacyjne  - obejmujących przecież i podległy specyficzny teren na którym wypracowali zaufanie,  procedury i wysokie oceny. Myślę, że możemy się od siebie wiele nauczyć. Należy tylko wykonać pierwszy krok, bez obrazy i jakiś uprzedzeń.

 

W końcu jesteśmy TOWARZYSTWEM !!!!

Wielka szkoda, że  koniec rządów najgorszego prezesa TKKF w historii wolnej Polski nie został przyspieszony. Kol. Jerzy K. ponosi osobistą odpowiedzialność za dewastację TKKF i jego upadek jako Związku stowarzyszeń wojewódzkich, masowe obniżenie autorytetu w całym kraju, ale lista jego przewin wobec masowej kultury fizycznej jest bardzo długa nie wspominając o zniszczeniu ekonomicznym organizacji i pozostawieniu zgliszczy. Dlatego nowy prezes, choć będąc w  poprzednim zarządzie (powinien się tego spodziewać) stoi przed niezmiernie odpowiedzialnym zadaniem złagodzenia skutków i naprawy błędów poprzednika. Jako członkowie którzy ostrzegali, próbowali w jakiś sposób zapobiegać, przestrzegać, a wręcz nie dopuszczać do stanu jaki zaistniał,  będziemy dalej współpracować i bardzo uważnie przyglądać się działaczom, zwłaszcza tym, którzy zostali włączeni do Zarządu z poprzedniego skompromitowanego. Liczymy na to, że czym prędzej porzuci drogę niszczenia, jaką podążał uprzedni prezes przy poklasku zarządu, i całkowicie odetnie się od poprzedników i wykaże szkodników TKKF-u oddając ich w ręce sprawiedliwości dzięki czemu uchroni dziesiątki zarządów wojewódzkich, powiatowych/miejskich, ognisk i klubów polską rekreację w interesie sportu i zdrowia wszystkich Polek i Polaków.

Od początku twierdziliśmy, że zmiana na stanowisku prezesa ZG to także szansa na to, że nasze środowisko z twarzą wycofa się z bezsensownego sporu z ZZ TKKF, podejmie merytoryczne negocjacje, poprawi relacje z MSiT, a nawet powróci do stanu jaki mieliśmy przed kryzysem za prezesury Mieczysława B., co pozwoli nie tylko zaktywizować członków i ochronić ten posiadany, bo przez lata doskonalony skarb, ale również poprawi nasze relacje z Federacją SdW, a w niej abyśmy sprawowali jak kiedyś role przewodnią.

Poza kwestią zarządczą nowy prezes będzie musiał szybko zmierzyć się z innymi narosłymi problemami; Jasno i rzeczowo wyjaśnić dotacje na ”Ryby”, że to zadanie dofinansowane z funduszy unijnych zostało zrealizowane, ponieważ cały czas było w posiadaniu Towarzystwa, którego statuty są w jakimś sensie skorelowane zadaniowo i nie odbiło się to negatywnie na polityce przyrodniczej. Musimy udowodnić, że kol. b. prezes nie zapoznał nas z umową, której od początku nie chciał przedstawić na szerszym forum, a wprowadzająca w błędzie nazwa „Międzynarodowa Kancelaria Prawnicza” była tak naprawdę spółką z ograniczoną odpowiedzialnością gdzie cichym (nie ujawnionym dla większego grona) korzystającym z prowizji (kosztem TKKF) był także b. prezes, co się kłóci nie tylko z prawem NGO.  Dlatego kontynuowanie linii bezprawnej wytyczonej przez b. prezesa Jerzego K. prowadzi do kompromitacji naszego stowarzyszenia i jest niezmiernie szkodliwe dla nas członków.

Podstawowe pytanie również do nowego prezesa, a wiem, że ma wiele determinacji,  aby przywrócić stan normalności w TKKF - czy wystarczy mu siły aby powstrzymać demontaż systemu praworządności i niszczenia TKKF. Wszak mam prawo się zapytać ponieważ był w poprzednim zarządzie i jednak nie reagował. - Mam prawo wątpić i pytać czy uruchomi odpowiednie mechanizmy i procedury celem wyeliminowania destrukcyjnych działań i dokonania zmiany w prawie organizacyjnym i środowiskowym, które podporządkują działania TKKF perspektywicznym programom, a nie tylko doraźnym interesom lub następnym koteriom. Naprawa tego, co zepsuł Jerzy K. jest bardzo pilna i powinna zacząć się dogłębnie i to od zaraz. Jednocześnie, jako organizacja której celem jest w sposób należyty wypełnianie czasu wolnego, ochrona naszego zdrowia, kultury fizycznej deklarujemy nasze wsparcie przy tworzeniu dobrych rozwiązań i oczekujemy racjonalnego podejścia do tematów, które ostatnio wywołały kontrowersje.

 

 

Przecież to my powinniśmy dbać o kondycję Polaków, a okazuje się że nasza kondycja - środowiska TKKF jest w zapaści. Wszak „zdrowe” Towarzystwu leży w interesie nas wszystkich, dlatego tak ważne jest by w sprawach dotyczących naprawy naszych struktur zarządczych, głos słyszalny i respektowany był wśród obywateli i organizacji pozarządowych, że mimo kłopotów potrafiliśmy się oczyścić i z większą siłą podjąć nowe jeszcze bardziej odpowiedzialne działania. Mam nadzieję, że nowy oczyszczony zarząd upora się z wszelkimi trudnościami , a w nim osoba sprawdzonego przez tyle lat w działalności Mieczysława D. będzie gwarantem uczciwości i wyjaśnienia całości nieporozumień. A TKKF brany będzie pod uwagę podczas realizacji szerszych rządowych i samorządowych Programów i  Strategii na rzecz polepszenia Zdrowia, Sportu, Odpowiedzialnego Rozwoju i Walki z Patologiami Społecznymi.

Zależy nam, aby realizacja naszego  programu TKKF nie wpływała przez konflikty niekorzystnie na cały szeroki obszar działalności.  Winni powinni ponieś stosowne kary, a konsekwencje w końcu ponosimy i my. Zarządzania organizacją o ponad 60-cio letniej tradycji do czegoś zobowiązuje  i chyba mieli świadomość swoich kompetencji i odpowiedzialności. W tym brane było pewne ryzyko nie wywiązania się z pokładanych nadziei i zobowiązań. Dlatego pod uwagę każdej ze stron przy tworzeniu POROZUMIENIA, przedkłada się i przekazuje w fazie konsultacji, wiarygodne dane dokumentujące także zasoby negocjacji w obszarze wnioskowanego dojścia do ugody. - Po ostatnim grudniowym zebraniu ZG TKKF widzę poważne zagrożenie do zawarcia takowej, a nawet naruszenia prawa. Niemniej powinniśmy wziąć własne „ambicje” do kieszeni i próbować jednak się dogadać. Mając na uwadze zasadę przezorności, wkroczenia w nowy (61) plan szerokiego spektrum programowego i nowe przedsięwzięcia, które mogą zostać przerwane lub wydane tylko pod warunkiem, że właściwe władze się dogadają, co pozwoli uzyskać pewność, iż nie mają one skutków szkodliwych dla integralności naszego środowiska, a temu przyklaśnie także teren.

 

Jeszcze raz wzywam do zawarcia ugody. A podstawą jest podjęcie negocjacji wynikłej z zaszłości, które dzisiaj stanowią ogromny problem prowadzący i tworzący konflikt, a właściwe rokowania powinny ukierunkowane być na przyszłość. Pierwsze posiedzenia, i próba wypracowania standardów konstruktywnego dialogu już dawno powinna się zacząć. Nowy ZG powinien rozliczyć poprzedni ustępujący zarząd, a zwłaszcza b. prezesa Jerzego K. Wiadomo już dziś, że nie będzie łatwo, należy więc opracować odpowiednie  narzędzia, dzięki którym jakość dialogu się znacznie poprawi, a nam pozwoli mieć nadzieje. Choć może rozjemcy nie rozwiążą wszystkich problemów i nie będzie to panaceum m.in. na złą działalność poprzedniego zarządu i zarządcy nieruchomości w Sierakowie, także braku w Statucie (o który wnosiłem na WZ) legislacji -pkt. o Sądzie Koleżeńskim /Arbitrażowym, itd. - Pamiętajmy, że agresja rodzi się najczęściej z niezadowolenia lub strachu. Wydaje się, że metody nastawione na zniszczenie (również psychiczne) wcześniej czy później odbijają się rykoszetem na stosującym przemoc.– Ważne, aby dalej nie niszczyć, a projekty uchwał dotyczących specyfiki naszego trzeciego sektora trafiały do tego typu Rad, Zespołów Konsultacyjnych, których przecież już jest trochę w kraju, a w których w praktyce realizuje się wiele negocjacji zgodnie z zapisami ustaw, niestety nie zawsze trafionych - zwłaszcza do zwaśnionych stron i osób.

 

Z poważaniem i sportowym pozdrowieniem ,

 

                                                                  Marek M.- Pom. Zw. TKKF